Pod wspólnym dachem,  Relacje

Zaczynamy tadaaam

Witam Cię na moim blogu, jeszcze pachnącym świeżą farbą drukarską i pełnym nieporządku, jak to bywa w nowym domu. Wszystko z czasem mam nadzieję ogarnę – a na razie poznajmy się.
Kim jestem?

Kilka słów o mnie. Nazywam się Dominika, najchętniej określam siebie jako szczęśliwą żonę, mamę i kobietę przedsiębiorczą – w tej właśnie kolejności. Prowadzę firmę edukacyjną, jednocześnie zajmując się trzema synami, z których najmłodszy ma zaledwie 4 miesiące. Byłoby to dość karkołomne zadanie gdyby… no właśnie, tu dojdziemy do sedna – gdyby nie moja kochana i dobra Teściowa 🙂 No i mąż oczywiście, ale z racji Jego pracy na pełen etat to Teściowa jest moją główną podporą. 

Mieszkamy razem w domu, wspólnie gotujemy, sprzątamy, wychowujemy dzieci – no wiecie, taka normalna wielopokoleniowa rodzina. A wróć, przecież mieszkanie z teściową to horror, udręka i wieczne konflikty prawda? Przynajmniej taki obraz wyłania się z każdego dowcipu, mrożących krew w żyłach historii opowiadanych przy kawie w gronie koleżanek, a nawet z przebiegu rozpraw sądowych. A ja, z własnej woli, po 9 latach mieszkania osobno zamieszkałam z Teściową i Teściem (bynajmniej nie dlatego, że nie mieliśmy gdzie się podziać). Przepis na katastrofę gotowy. I co? I nic. Koniec świata nie nastąpił, talerze nie latają, zdrowie psychiczne moje i Teściowej również w porządku, ba – nawet kłótni między nami nie ma. No cud. Powód jest całkiem prosty – mam naprawdę dobrą Teściową. Zresztą, gdyby było inaczej to w żadnym razie nie zdecydowałabym się na tę przeprowadzkę. Ja lubię spokój i dobre relacje międzyludzkie i w takiej atmosferze chcę wychowywać synów, a nie w stanie wojennym. Na szczęście Ona też 🙂

Pewnej nocy…

Pomysł na pisanie bloga chodził za mną już od długiego czasu. Nawet kilka pomysłów tak dla ścisłości, bo jestem osobą, która cierpi raczej na nadmiar inspiracji niż ich brak. I kiedyś w czasie kolejnej nocnej pobudki pomyślałam sobie – czy w sieci ktoś w ogóle opisuje dobre przykłady życia z teściami? Przecież nie jestem jedyną osobą na świecie, która ma takie szczęście! Klik klik i Wujek Google szybciutko objawił mi prawdę.  Tak jak sądziłam niestety, wpisów na blogach czy forach o teściowych z piekła rodem jest milion i ciut ciut, a przykładów dobrych – jak na lekarstwo.  Nietrudno domyślić się dlaczego – to co negatywne i szokujące lepiej się sprzedaje niestety. I żeby była jasność – nie neguję tego, że jest wiele ciężkich przypadków i toksycznych relacji. Mam takie również w swoim otoczeniu. Ale dlaczego dla równowagi nie pisać o pozytywnych przykładach? Przecież tak samo jak świat nie jest czarno-biały, tak relacje z teściami nie muszą wyglądać jak z horroru. Wiele błędów w relacjach bierze się z wzajemnego niezrozumienia i uprzedzeń, a tego w relacji synowa-teściowa mamy aż za dużo – i negatywny przekaz płynący z sieci czy ploteczek wcale tego nie naprawi.

Zróbmy razem coś dobrego!

Zapraszam Was do wspólnego tworzenia miejsca w sieci, gdzie będziemy dzielić się pozytywnymi przykładami naszych relacji – bez hejtu, narzekania że „wszystkie teściowe są złe, wszystkie synowe są leniwe i roszczeniowe”. Oczywiście tak samo piszmy o relacjach teściów oraz zięciów – może tu ilość stereotypów jest mniejsza, ale też można spotkać sporo nieporozumień (ach ta męska duma). Wierzę, że możemy się od siebie sporo nauczyć 🙂

PS. Tak dla jasności – nie piszę tego, by przypodobać się Teściowej 🙂 Ma już swoje lata i zupełnie nie zna się na obsłudze komputera. Kiedyś Jej pokażę tego bloga oczywiście, ale jeszcze nie teraz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *